sepulka

SolarisIJON TICHY
biografia

Autor: xrkxrekąvir
Planeta: KIRMREGZUDAS (Encja)
Gwiazda/Gwiazdozbiór: Gamma tauri (Taurus)
Punkt odniesienia: Ziemia
Rok: 3125 ery Ziemi

OD WYDAWCY

Szanowne Czytelniko, niezależnie od Twej Istoty oraz materii i konsystencji, do Twoich/Waszych macek, rąk, przylg, manipulatorów (kolejność zupełnie przypadkowa) wkładamy dzieło niezwykłe i bez precedensu. Oto odważył się ktoś spróbować napisać biografię Wielkiej Istoty, Słynnego Podróżnika Uniwersalnego - Ijona Tichego Bladona vel Bladawca. Zaiste czyn to odważny, albo szalony. Osądzisz to sam Czytelniku, Wsensowaczu, Cogitowcu itp.

Zanim raczysz zacząć zapoznawać się z tym dziełem, przekazujemy Ci, parę informacji z naszej strony:
Oprócz formy virtualnej opublikowaliśmy również pewną ilość egzemplarzy w Realu, na materiale zwanym niegdyś papirem, po jednym egzemplarzu na każdy zamieszkały system gwiezdny. Stało się tak przez szacunek wielki dla Ijona Tichego, który, jak wiemy na tym właśnie materiale raczył spisywać swoje relacje.

WSTĘP

Ijon Tichy niewątpliwie istniał. Ale Ijon Tichy niewątpliwie istnieje, żyje. Dla mnie niewątpliwe też jest, że Ijon Tichy będzie żył póki będzie istniał Wszechświat, a kto wie czy nie dłużej.

Śmiem uprzedzić tu oburzonych lub szyderczo kiwających głową nad tak wyświechtaną formułką hołdowniczą, że nie jest to żadna formułka, ale rzetelne przekonanie autora. Przekonanie powzięte na podstawie analizy faktów i dostępnej literatury.

To prawda, że o Ijonie Tichym wiemy głównie to, co zechciał nam sam Wielki przekazać w swych pracach i informacjach pozostawionych swemu przyjacielowi - prof.Tarantodze.

Przygotowując się do pisania tej biografii zamierzałem przeprowadzić wywiad z prof.Tarantogą, ale był on już exitus od dobrych kilku wieków i działania resuscytalne nie powiodły się. (Później dopiero dowiedziałem się, że Profesor testamentem uniemożliwił wszelkie takie zabiegi. Wprowadził bowiem w matrycę swego DNA dezintegrator łańcuchów, który skutecznie uniemożliwia wszelkie próby wskrzesicielskie.)

Z kolei Uniwersytet w Fomalhaut istnieje już wyłącznie w formie archiwalnej i żadnych informacji poza dostępnymi w archiwum uzyskać nie można, a też rozmowy z Szacownymi Uczonymi możliwe nie są, jako że są oni już tylko nagraniami ReBe (Res Bystrae)(Uniwersytet padł niestety ofiarą pierwszej ReBe-wolucji).

Materiały istniejące w formie zwanej niegdyś papierową w proch się rozsypały, zostało tylko to co przeniesione niegdyś było w tzw. protoSieć, czyli dzieła zebrane Ijona Tichego opatrzone wstępem prof.Tarantogi tudzież dwa dziełka o dwóch wyprawach Ijona Tichego, a to: ”Wizja Lokalna” i ”Pokój na Ziemi”. Niemniej informacje zawarte w tych Dziełach są niezwykle cenne, a dla naukowca dociekającego prawdy wprost bezcenne. Szczególnie ważna jest przedmowa Profesora do ”Dzienników Gwiazdowych”, gdyż całkowicie wyjaśnia kwestię nieśmiertelności Ijona Tichego.

Cóż za horrendalna teza.
To nie teza, to twierdzenie i szczera prawda. Powtarzam: Ijon Tichy żyje i będzie żył wiecznie.

Narodziny Ijona Tichego pokrywa tajemnica (Podróż Dwudziesta Ósma), wygląda na to, że Ijon Tichy nie narodził się, a powstał jako fluktuacja próżni. Wszak wiadomo, że co jakiś czas z próżni rodzi się jeden atom w pewnej objętości. Mogło też być tak, że narodziła się tak jedna istota na cały Kosmos.

O dzieciństwie Podróżnika nie wiadomo prawie nic, jak również o młodości. Jawi On się nam jako człowiek dojrzały, w pełni ukształtowany. Cały czas jednak musimy pamiętać, że informacje na Jego temat pochodzą głównie z Jego własnych ust lub pióra.

Biograf tej Wielkiej Postaci jest w bardzo złej sytuacji. Właściwie cały materiał jaki posiada pochodzi od Istoty będącej przedmiotem dociekań. Prawie żadnych źródeł obiektywnych. A jednak udało się rzucić pewne światło na tę tak tajemniczą osobę i jeśli teraz czyta te słowa, niech mi zechce wybaczyć, że odsłoniłem skrzętnie skrywaną tajemnicę Szanownego Podróżnika.

Na czym opieram swoją tezę, że Ijon Tichy nie zniknął wraz z Instytutem Temporalnym (Podróż Dwudziesta) jak twierdzi prof.Tarantoga we ”Wstępie do poszerzonego wydania” ”Dzienników Gwiazdowych”, cytuję: "...Ponieważ na jego zlecenie odkrycie to uległo zakryciu, tym samym znikł Program Telechronicznej naprawy dziejów, Instytut Temporalny i niestety również sam I. Tichy, będący jego dyrektorem...."?

A co z Ijonem Tichym nie będącym dyrektorem Instytutu Temporalnego?
Wszak było Go dwa (że tak powiem) egzemplarze. Ten Ijon, który w danym momencie był dyrektorem i ten, który "czekał w rezerwie" w pętli czasowej. Kiedy pętla znikła - znikł dyrektor, ale pozostał drugi egzemplarz.
Tak się sprawy mają naprawdę, drogie Czytelniko!!!

Otóż Ijon Tichy raczej zaaranżował swoje zniknięcie mając już dość sławy, która powodowała, że był wplątywany w tak wątpliwe przedsięwzięcia jak ów projekt naprawy dziejów, jak nagabywanie przez różnych dziwaków i wręcz chorych umysłowo (patrz ”Ze wspomnień Ijona Tichego”). Mógł odmawiać, powie Czytelniko. Ależ oczywiście, ale nikt nie jest zawsze niezłomny, a w dodatku tak wielkie przedsięwzięcia stwarzają szansę ulżenia doli wszystkich Istot. Ijon Tichy zaś zawsze był czuły na nieszczęścia innych i zawsze pragnął poprawy ich bytu. Nie mógł wtedy, oczywiście, wiedzieć, że na nic się to zda i lepiej rzeczy pozostawiać własnemu biegowi. Przekonać się o tym musiał boleśnie na własnej skórze. Bogatszy o to doświadczenie, a znający swój spolegliwy charakter, postanowił zabezpieczyć się radykalnie i raz na zawsze przed nachalnością różnych "genialnych naprawiaczy Wszystkiego". Cóż jest lepszego niż własna śmierć? Przeto znikł. Dodatkowym zaś zabezpieczeniem są owe wzmianki we wspomnianym ”Wstępie..” prof.Tarantogi wszak przyjaciela Wielkiego Podróżnika.

Oczywiście Ijon Tichy z podróży nie zrezygnował i zrezygnować nie zamierzał. Zabezpieczył się więc dodatkowo. Oto w cytowanym już "Wstępie.." ostatnie zdanie brzmi: "...Kończąc, pragnę zapowiedzieć powstanie w naszym Zjednoczeniu specjalnej komórki futurologicznej, która, zgodnie z duchem czasu, będzie opracowywała w oparciu o metodę tak zwanych samorealizujących się prognoz również i te z gwiazdowych wypraw I. Tichego, jakich ani nie podjął on, ani podjąć nie zamierza." (podkreślenie - xrkxreksvir). Zwracam Szanowne Czytelniko uwagę na ostatnie słowa. Profesor oczywiście napisał to w kontekście słów wcześniejszych umacniając sugestię o jedynie wirtualnym dalszym istnieniu Ijona Tichego. Popełnił jednak drobne przejęzyczenie zwane niegdyś freudowskim - mianowicie użył czasu teraźniejszego; wiedział wszak, że Wielki Podróżnik żyje.

Kolejny Dowód na rzeczywiste istnienie Wielkiego Podróżnika stanowią opisy dwóch Jego podróży , a to ”Wizja lokalna” oraz ”Pokój na Ziemi” opublikowane już PO ”Dziennikach Gwiazdowych”, a napisane rzekomo jako "samorealizujące się prognozy". Takie postawienie sprawy byłoby potwarzą dla naszej planety, bo sugeruje, że Wielka Istota nigdy naszej planety dogłębnie nie odwiedziła, nie zapoznała się z naszą cywilizacją, a jakieś tam samorealizujące się prognozy były źródłem wiedzy o naszej Cywilizacji. Szczególnie, że w tekście znać wyraźnie rękę, a bardziej nawet ducha Wielkiego Podróżnika, którego to ducha nikt podrobić nie zdoła.

W świetle takich faktów autor musiał zadać sobie fundamentalne pytanie: Jak napisać biografię istoty, która nie zakończyła i nie zakończy swojej wędrówki, póki będzie istniał Wszechświat?

Jaką dać ocenę Szanownej Postaci? Wszak następna relacja może rzucić nowe, całkiem inne światło na Wielkiego Podróżnika. Może ukazać te strony jego osobowości, które dotąd skryte były w cieniu, których sam Ijon Tichy nawet nie podejrzewał.

Zwykle biografie powstają pośmiertnie, kiedy już wszystko można rzetelnie opisać i ocenić. Kiedy obiektywizm badacza zastępuje polemiczny ton współczesnych. W przypadku Ijona Tichego nic takiego zajść nie może. Tu więc autor się poddaje. Wybacz Szanowne Czytelniko. Pełną biografię Ijona Tichego, Wielkiego Podróżnika odłożyć trzeba będzie do następnego Wszechświata (o ile On zadba o to aby jakiś wszechświat w ogóle powstał).

PODZIĘKOWANIA

Specjalne podziękowania dla VTZT (Virtualnego Tymczasowego Zespołu Tłumatów) - Inteligencji III rzędu, który sprawił, że napisanie tej pracy było w ogóle możliwe. Tłumaczył on mianowicie z archaicznego języka protogalaktycznego zwanego polskim jedyny zachowany egzemplarz Dzieł Ijona Tichego. (Był to zresztą bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności, gdyż ogromna większość ówczesnych prac naukowych publikowana była w przejściowo popularnym języku zwanym inglisz, który jakkolwiek użyteczny na Ziemi całkowicie zawiódł w kontaktach galaktycznych z powodu zbytniej nieokreśloności.

Chciałbym też złożyć podziękowania za pomoc w doprowadzeniu tego dzieła do końca, ale nie wiem komu, sieć ReBe wszak jest bezosobowa. Dziękuję jednak Profesorowi Tarantodze i jego Zjednoczonym Instytutom Tichologii, Tichografii i Tichonomiki Opisowej, Porównawczej i Prognostycznej. Spoczywajcie w pokoju.

xrkxrekąvir

tekst ten jest pracą konkursową na konkurs Stanisława Lema
Vito
Strona główna