jesień
foto.  Marek Ucieszyński  efekty: vito

To już ostatni odcinek tematyczny. Taka segregacja jest cokolwiek nudna.
A teraz czytaj sobie na zdrowie.

spis treści





Józefów

Pusty ogród, ogród zapuszczony
z liści opadłych
puste okno, nieduże, w nieobecnym domu
pokój samotny
sprzęty zebrane w ostatniej rozpaczy
wiolonczele umarłe
niewygrane pieśni
i ta dziewczyna
badająca legendy pszczół
w regionach zapomnianych przez pająki

początek strony

Józefów c.d.

z liści opadłych
z jesiennych wiatrów
z sieci abstrakcji jesiennych drzew
tka się ulotny nerwowy nastrój
jak nieprzeżyty do końca wiersz

zza martwych okien nieprawdziwy sąsiad
wytyka wścibską i przeciętną twarz
pracują nasze lotne wyobrażnie
moja - jesienna
jego - psa
węszy
za szybą rodzi się plotka wśród rozespanych i niechlujnych żon:
pani sąsiadko do niej przychodzą
???
tacy tam różni, nie wiadomo kto

ulotny ogród
liście wiatr unosi
odwracam się tyłem i zamykam drzwi
nie wrócę tutaj
wśród liści opadłych przedziwny nastrój iskierką się tli

początek strony

Krajobraz

Na stalowo-obłęnym niebie
Księżyc z blachy srebrnej
w przestrzeni słonecznego blasku
jęk wariatów urasta do wrzasku...

liście sypią się w szelest pod nogi
w sennym wietrze opadając krzywo
długie rzęsy opuściły brzozy
i łzy złote ronią w leśne runo

wrzaski sali pielęgniarz ucisza
jeszcze chlipie ktoś w dalekim kącie
liście sypią się na wszystkie myśli
przykrywając czas grubym pokrowcem

początek strony

* * *

Liście się sypią w drobne żyłki
jeden mnie gonił
był od ciebie
Piszesz mi, że to pomyłka
w lustrze odbite pragnienie
nie wiem

Wiatr go przyplątał
taki suchy jak słowa na nim wymyślone
i pognał dalej
w nieznane

Dziś liść mnie gonił
szeleścił sucho, natrętnie
Piszesz mi, że to pomyłka
w lustrze odbite pragnienie
nie wiem

Wiatr, nim go podnieść zdołałem
poniósł go dalej w nieznane

Spotkał mnie liść na chodniku
sam się przyniósł
piszesz mi, że zostałaś sama
że lustro odbijało ciebie
nie wiem

odszedł nieczytany w nieznane

początek strony

SNK 8893

Opadają nam liście, opadają
wiatr je roznosi leniwie
Szeleszczą nam sucho, szeleszczą
Póki ich deszcz nie zmoczy

Kolorowa nam jesień, kolorowa
Największy kicz natury
Zamaluje nam zima na biało, zamaluje
Wtedy umrzemy.Wiesz?

początek strony

* * *

Wicher rozsądza liści spory:
wszystkie odsyła w zeszłe lato

Owinięty we wspomnienia lecę
w podmuchach niepewności.



cdn.(?)
początek strony
Strona główna | archiwum | wiersze jesienne 1
notatnik 94-95 | wiersze z wojska  | wiersze - edycja czerwiec 2000