jesienny zmierzch jesienny zmierzch jesienny zmierzch

Tak, już jesień nadchodzi - mglista melancholia. Koło się obraca.
Pomaluje drzewa, kotom zagęści futro, dżdżownice zapędzi pod ziemię.
Jeże już zbierają jabłka.
Z tej okazji garść wierszy.

spis treści





w zdziczałym ogrodzie

sierpień - mgiełka nostalgii
puch ostów w powietrzu
w dusznym zielsku upadłe owoce

lato zachodzi

tu właśnie
   słoneczność życia jest całkowita
już ku zmianie
jeszcze na krawędzi
w pół...

początek strony

Wizje

Oli - w podzięce za cudowny sen

Komuż ty niesiesz te czerwone maki?!
wiatrowi, tylko wiatrowi
Komuż ty nie śpisz w nocnej godzinie?!
człowiekowi, tylko człowiekowi

Senne liście żółto zlatują
w sprzączkę worka ktoś wplótł czerwień klonu
Jeszcze wrzesień chciał chwilę przystanąć
nie miał siły - nie śnił się nikomu

Żółte drogi z szaleństwa poety!
na chwilę, tylko na chwilę
Słońce wisi w bezdni oślepień!
na zimę, znowu na zimę

Szóstą rano droga się ściele pod koła
chwili nie żal żadnej ni oddechu.
Światło skryte w liliowy woal
rozproszyło życia niepokój

Rudozłoty sen już się prześnił
w czerwono-kasztanowym szaleństwie
jeszcze jesień wyje swe pieśni
jeszcze wicher koronami trzęsie

Czemu sen się szaleństwem wywróżył?
Czemu gną się wierzchołki topól?
Rudozłoty sen, rudozłoty...

początek strony

bieliczna

liście zżółkłe
              wirują wirują
lec z ostatnim westchnieniem na pożółkłej trawie
słońca nikłym promieniem
cerkiewki pustej cieniem
przykrywają się
na śmierć

szelest ich zeschły jeszcze słyszę
jakbyśmy rozumieli

cyrylicy nikłe znaki

zapomniani umarli nie dotarli do nieba
stąd
gdzie tak blisko

początek strony

* * *

Jesień powoli niebem płynie
seledynowa, żółtolistna
z każdym dniem ciemniej, zimniej
coraz parszywiej zwlec się z łóżka.

Autobus jesiennie spóźniony
Zimno kroplą zwisa u nosa
za oknami ciemne okna domów
na suficie wykrapla się rosa.

Znów ta jesień,
kogoś w kościach łamie
żółty liść na czyimś szarym swetrze.
Jeszcze jeden rok idzie w niepamięć
jeszcze jedno lato w powietrze.

Jesień
wiatr przegania liście
stróż zapomniał za co bierze pensję
ten wiersz miał być o pięknie
ale piękno uleciało z liściem.

początek strony

* * *

Na lichej gałązce pięć listków wiatr szarpie.
Z uporem rozpaczy trzymają się matki.
Jeszcze nie gotowe odlecieć w zaświaty,
Gdzie jesień im nowe znalazła mieszkanie.

Jeszcze wolą szelest zielony i żywy
Niż złoty i martwy blichtr zmarłego lata.
Jeszcze wolą poczuć promień słońca ciepły
Niż sucho szeleścić pod stopą przechodnia.

Wiatr przygina drzewa koronę zieloną
W morzu liści nie widać dramatu tych pięciu.
Nawet kiedy zerwie je w podróż szaloną
Nikt się tego nie dowie i płakać nie będzie.


początek strony
Strona główna | archiwum | wiersze jesienne 1 | notatnik 94-95 | wiersze z wojska  | wiersze - edycja czerwiec 2000