| napisz do mnie | odcinek: pierwszy drugi trzeci czwarty piąty szósty siódmy |
Lara Croft na Shreku
Poezja odchodzi. Nie ma już słowa bez muzyki. Wrócli bardowie i trubadurzy. Już nie dla wybranych ale dla setek tysięcy, a jutro milionów.
Nie ma słowa z muzyką bez obrazu. Następny krok: totalny wirtual. Fani wizualizacji. Jak to brzmi? Lara Croft estrady, Shrek sceny operowej. A może odwrotnie. Ciekawe, jak awatary będą dawać autografy?
Zresztą, może nikt nie zauważy. Technka idzie gwałtownie naprzód. Niedługo któż odrózni awatara od prawdziwej osoby, przynajmniej z pewnej odlegości. Może już też nie być koncertów ""na żywo"", bo jak pomieścić te masy ludzi na stadionach nawet. Niedawno doszło do tragedii w Niemczech, gdzie dzie stratowali się na masowej imprezie.
Jak przemieścić te masy ludzi? Przepustowość komunkacji jest ograniczona. Energia drożeje. W dodatku awatary łatwiej urealnić na ekranie niż prawdziwej estradzie. Promocja awatara może być też mniej koztowna. Nie musi jeździć w trasy, a raczej będzie jeździ ale jako elektrony po drucie albo fotony w światłowodzie. Nie bęzie też stroił fochów, stawiał niespełnialnych wymagań. Nie będzie wywoływał skandali, a raczej tylko te zaprogramowane przez marketing dla wzrostu popularności.
Awatar z żywymi fanami na fejsie. To już jest. Fani Shreka albo Pottera. Listy do św.Mikołaja. Co za różnica: wiedzą, czy nie wiedzą, że to awatar. A Bóg?...
...........
No właśnie.