Wincenty Konstanty Grewkowicz (vito)

napisz do mnie odcinek:
pierwszy   drugi  trzeci  czwarty  piąty  szósty  siódmy

odcinek pierwszy 01.06.2000r.

Zwierzenia

...nie wykorzystuję poezji ale poezja wykorzystuje mnie. W pewnym momencie wywiera na mnie taką presję, że w środku nocy, prawie martwy ze zmęczenia już zasypiając zrywam się z łóżka i zapisuję wiersz albo tylko kilka słów, które może rozwiną się w wiersz a może nie. Depresje, które pozwalają mi pisać "śmieszne numery". Wielka, być może miłość, która nawet nie pozostawiła po sobie dobrych wierszy. Może z wyjątkiem jednego, który zresztą pamiętam tylko jako wrażenie, bo po napisaniu nigdy go nie przeczytałem. Pamiętam tylko refren: siedem róż siedem serc ci składam. Potem jestem kompletnie pusty, opuszczony. Sam odszedłem na pustą dotąd kartkę.

Wszystko jest poezją. Tylko nie zawsze to widzimy. Być może moglibyśmy to dostrzec gdybyśmy nie patrzyli w siebie. A tak to tylko zostają chwile, bez nazwy, bez opisu. Nawet wrażenie ulatuje. Czasem może pozostać wiersz jako blade odbicie.

Gdybym miał dyktafon to nie zapisałbym tego tekstu. Słowa rodzą się i znikają tak szybko, że nie nadążam ich zapisywać. Gramatyka jest strasznym więzieniem. Tak wiele nic nie znaczących słów trzeba napisać tylko po to aby powiązać ze sobą myśli. Wtedy ich już nie ma. Zniknęły w formach gramatyki.

To nazywanie nas zabija. Niczego nie odkrywam. Tak jest. Najpierw nazywamy, a potem nazwy bierzemy za rzeczy. Tragiczna pomyłka. Stajemy się niewolnikami nazw. Dla wygody układamy potem te cegiełki w różne konteksty. Bawimy się słowami. Tylko ich życie mając za prawdziwe. Uważamy, że mówimy coś nowego. Tylko to co może znieść gramatyka.

Nazwy stają się zarzewiem wojen, początkiem religii, zrębem nauki. To przychodzi samo. wyzbyć się potem tych gorsetów jest bardzo trudno.

Najlepiej mają malarze. I muzycy. Najmniej schematów. Najmniej gorsetów. Można się jednak złapać w pułapkę oszustwa. Oszust-abstrakcjonista. Można też byle jak zestawić dźwięki na komputerze i nazwać to awangardą. Nazwa jest kluczem. Nie można się od niej uwolnić. Nie nazywając jesteśmy jak natura, jak Bóg. Nic nas nie ogranicza.

Kiedy patrzysz na zachodni horyzont z wypiętrzonym łańcuchem chmur, a słońce je oświetla to chciałbyś tam powędrować w te góry. Już wybierasz szczyty i grzbiety którymi do nich dojdziesz i przełęcze które musisz pokonać. I gdybyś nie myślał że to chmury może by ci się udało. Na pewno. Czuję to.

Skazany na samotność mojego życia mogę przypatrywać się z boku wszystkim i wszystkiemu. Nie biorę udziału. Nie narzucam się. Mogę spojrzeć w oczy rzeczywistości. I kiedy już już ma to nastąpić - cofam się. Strach. I nic stamtąd nie przynoszę. Pisząc odchodzę. Od wszystkiego. I od wszystkich.

Przeważnie czuję, że trafiam w pustkę. Żadnego oddźwięku. Jakbym nie istniał. Nigdy.

Wszędzie widzimy symbole. Ciągle wmawiane nam są symbole. Prasa, radio i telewizja podsuwają nam obrazy, gesty, słowa i wciskają ten kit symboliczny. Jak barany dajemy się na to nabierać.

Patriotyzm. - Nie jestem patriotą. Oczywiście, mam pewien sentyment do miejsca, w którym się urodziłem; kraju, gdzie mieszkam i języka, którego używam. Ale nie jestem patriotą. Patriotyzm zawsze ma w sobie szowinizm. Jak Polak może być mi bliższy niż jakikolwiek inny człowiek przez to tylko, że jest Polakiem!? Świat zrobił się za mały na wszelkie odcienie szowinizmu. Można już tylko być patriotą Ziemi. Na razie. Dopóki nie odkryjemy (a raczej nas odkryje) innej cywilizacji.

Żeby żyć naprawdę musimy kochać. Bez względu na nasze uwarunkowania, miłości i nienawiści. Ale kochać naprawdę. Wszystkich. Bez względu na cokolwiek. Wszyscy jesteśmy zdolni do wszystkiego.

rym, rytm. To nie jest konieczne. Prawdziwa poezja kryje się za słowami. Nawet za przeżyciem, które je stworzyło. Jest bezpośrednim doświadczeniem rzeczywistości. Jeśli to czujesz, to byłem prawdziwym poetą, kiedy pisałem swój wiersz. Może tylko przez ten jeden wiersz w całym życiu. Może tylko dla ciebie. Ale to mi wystarczy. Bo to i tak o wiele więcej niż mogło mnie spotkać.

Wiersz rymowany może stworzyć sama gramatyka. Forma znakomicie napędza jego trwanie. Może się jeszcze długo kręcić po wyczerpaniu swej istoty (o ile jakaś była).

Zapisując te myśli czuję się tak jakbym pisał testament

Jak powiem "image" to jeden poprawi na imaż, a inny imidż. I wszyscy będą zadowoleni, bo każdy dzięki mnie się dowartościował.

Z nieskończoności wybieram tylko małe kawałki poezji. Dlaczego te, a nie inne? To dobre pytanie. Nie wiem.

Świat ludzi, w którym pieniądz jest jedyną miarą nie jest prawdziwym światem. Prędzej czy później zniknie. Jedyną prawdziwą miarą jest współczucie dla wszystkich istot.
Cywilizacja pieniądza jest wrzodem na dupie Wszechświata. Biada nam jeśli się podrapie.

Nie można tego zmienić zmieniając system. To dawało tylko nieszczęścia. Ale na pewno będą próby. To może być tylko indywidualne. To każdy z nas, sam z siebie i sam dla siebie może zmienić. Jan Paweł II w 1999 roku w Polsce mówił o cywilizacji miłości. Nie rządy ją zbudują ale każdy z nas w swym sercu. Inaczej zginiemy. To trudne. Teraz myślę o tym, a za chwilę rozgniewam się na kogoś, pokłócę. Jednak trzeba próbować; może za tysięcznym razem się uda. Jak się nie będzie próbować - na pewno się nie uda.

Radykałowie wszelkiego kretyństwa. Gotowi nieść nieszczęście w imię szczęścia. Zadufani w swoje pomysły uszczęśliwienia wszechświata. Jakaż to pycha i arogancja. Jakaż pycha polityków wiecznie występujących w imieniu mitycznego Społeczeństwa. W imieniu własnych interesów i interesów tych, którzy im płacą (o przepraszam - sponsorują). Mącą tylko w naszych głowach; dzięki temu zresztą, że wychowano nas w patriotyzmie, posłuszeństwie, ważności i nieważności ludzi. Wystarczy, że ktoś ma pieniądze albo stanowisko, już jest uważany za lepszego od innych. Nikt nie jest lepszy. Ludzie nie są jednakowi ale nie są lepsi jedni od drugich. Czym różni się tak zwany dobry obywatel od przestępcy? Tym tylko czego jeden nie zrobił, a drugi zrobił. Ale obaj mogą to zrobić. Stać ich na to. Każdy może zamordować i każdy może okazać miłosierdzie. Ilu "dobrych ludzi" marzy w skrytości ducha o morderstwach, gwałtach kradzieżach? A może te myśli mają wpływ na bandytów? A może kumulują się w nich jako podatnych i realizują nasze fantazje? Strzeżmy się naszych myśli. To z nich zbudowany jest świat. Według Biblii jesteśmy na obraz i podobieństwo Boże. Bóg stwarzał słowem. Na pewno nie musiał go głośno wypowiedzieć. Kto wie jak daleko sięga nasz "obraz i podobieństwo"??

Sztuka abstrakcyjna stwarza ogromne pole dla oszustwa. Dzieło prawdziwego artysty rozpoznać można zawsze ale w morzu hochsztaplerstwa to dzieło (w końcu rzadkie) może przestać być widoczne właśnie z powodu tej góry śmieci. Trudno dostrzec diament w górze potrzaskanego szkła.

Po prostu być. Choćby przez jedną chwilę.

Wszystkie rzeczy, które nie są wierszem ani prozą ale w jakiś sposób są poezją (czuję to) są tu.

Wiersz. - wiersze pisze moja podświadomość. Świadomość potem zastanawia się: co by to miało znaczyć?

aby napisać powieść trzeba coś wiedzieć, o ludziach, o rzeczach, o świecie. ja nie wiem nic. dlatego raczę was tymi wierszami, które o niczym nie opowiadają. są mną. tylko tyle mogę wam dać. kawłki siebie porozrzucane po kątach w nadziei, że ktoś je znajdzie zanim zgniją.



początek strony
Strona główna  | odcinek: pierwszy | drugi | trzeci | czwarty | piąty | szósty | siódmy
Strona utworzona dnia 31-05-2000
Copyright Wincenty Grewkowicz